Prawda, dobro, piękno- oto platońska trójca, kanon estetyczny i etyczny. Wydawałoby się, że jego prostota, intuicyjność i oczywistość czynią go odpornym na wypaczenie. Czasy współczesne poradziły sobie jednak i z nim, pojęcie „piękna” okazało się szczególnie podatne na wykoślawienie. „Piękno” kojarzy się teraz z fizyczną urodą. Stała się ona wartością nadrzędną, sprostanie fizycznemu ideałowi urosło do wartości nadrzędnej oddzieliwszy się jednocześnie od prawdy i dobra. Temu właśnie służy chirurgia estetyczna. Chirurgia estetyczna fałszuje wizerunek człowieka oddzielając wysportowaną sylwetkę od sportu, płaski brzuch od umiarkowania w jedzeniu a twarz bez zmarszczek od młodości.
Oczywiście, chirurgia estetyczna jest wyłącznie narzędziem: może być zastosowana w służbie człowiekowi na przykład wobec ofiar wypadków, ludzi dotkniętych oszpecającą chorobą a może służyć wyłącznie naszej próżności, pogoni za wypaczonym ideałem. Chirurgia estetyczna czyni nas podobnymi cyborgom, zaprojektowanym a nie narodzonym i dojrzewającym; wyznającym kult jednokładności istotom bez wieku i osobowości. Naszą religią staje się skalpel a bogiem chirurgia estetyczna oraz inne dziedziny specjalizujące się w odbieraniu nam indywidualizmu i człowieczeństwa.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.